Dwa wyjątki z książki dr Witolda Wasilewskiego "Marian Zdziechowski wobec myśli rosyjskiej XIX i XX  wieku"

        Miejscowością w okręgu miińskim, na której bardzo ostre piętno odbiły te antypolskie akcje, był Iwieniec — własność rodziny Plewaków, położona w bezpośrednim sąsiedztwie Rakowa i Nowosiółek Zdziechowskich. Fakt kilkukrotnego ukrycia rannych powstańców oraz pochowania zmarłych obok wsi Pohorełki w mogiłach, na których ułożono kamienie ze znakiem krzyża, ściągnął — wedle ustaleń Bronisława W. Króla — represje władz carskich na katolicką ludność miasteczka i okolic.14

        Decyzją ministra spraw wewnętrznych, generał-adiutanta Timaszowa, 28 listopada 1868 roku zamknięto w Iwieńcu dwa (czyli wszystkie) murowane kościoły: farny św. Trójcy i św. Michała, oraz klasztor i drewnianą kaplicę cmentarną. W latach 1880 — 1885 kościoły przerobiono na cerkwie.15 (W tym również czasie Iwieniec stracił ostatniego polskiego właściciela — Kazimierza Plewakę, dwór — pałac rodowy opustoszał, zaś majątek przeszedł pod administrację rosyjską, następnie dobra iwienieckie nabył generał Kozaryn, od którego odkupił je z kolei rzeczywisty radca stanu Piotr Daraguncew).

        W 1888, gdy znaczną część Iwieńca strawił pożar, spłonęła również, przerobiona na cerkiew, fara pod wezwaniem św. Trójcy. Jako że pożar wybuchł w dzień Świetej Trójcy, miejscowa ludność katolicka uznała to za karę boską. Sytuacja ta stanowiła doskonałą ilustrację ówczesnych nastrojów i charakteru relacji między wyznawcami obu, katolickiej i prawosławnej, konfesji.16

        W roku 1904, w kontekście ówczesnej odwilży, administracja rosyjska zezwoliła na odprawianie mszy w drewnianej kaplicy cmentarnej przy drodze do Rakowa17. W cztery lata później miało już jednak miejsce zdarzenie fatalne i szczególnie drastyczne, stanowiące wyjątkowo tragiczny przejaw stosunków polsko — rosyjskich w bliskim sąsiedztwie rodowej siedziby Zdziechowskich; gdy policja zamierzała usunąć spod kościoła św. Michała krzyż, miejscowa ludność katolicka podjęła próbę jego obrony. W wyniku tego starcia, jak patetycznie napisał Bronisław W. Król: „Padają strzały do ludu, krew swoją i życie oddają mieszczanie nie chcąc dopuścić do profanacji krzyża”.18 /str. 32-34 książki "Marian Zdziechowski wobec myśli rosyjskiej XIX i XX  wieku"/.

(....)

Kolejnym przykładem na złożoność tych relacji, co istotne - nie tak spekulatywnym, a o znamionach wręcz dowodu materialnego, może być przytoczona wyżej historii przejścia majątku w Iwieńcu we władanie Rosjan; historii rozpoczynającej się w okresie młodości Zdziechowskiego, ale znajdującej swoją kontynuację i swoistą puentę już w latach jego starości. Otóż, wspomniany przeze mnie Piotr Daraguncew, który nabył majątek utracony w okresie popowstaniowym przez Plewaków, polskich sąsiadów Zdziechowskich, był jego właścicielem jeszcze w latach 30.XX wieku.22  Tymczasem autorytet ziemiaństwa na historycznej Litwie przed wielką wojną, Edward Woyniłłowicz, dożył w międzywojniu swoich lat w Bydgoszczy, wedle słów Zdziechowskiego „na zwaliskach w niwecz obróconej pracy całego życia, bez tej pociechy, że cierpienia jego wydadzą plon jakiś w ziemi jego ojczystej (...) dodać można, że zmarł na wygnaniu.”23 Powodem  silnie i bardzo boleśnie odczuwanego przez Zdziechowskiego paradoksu historii było znalezienie się mińskiego majątku Woyniłłowicza poza granicą ryską 1921 r., która rozorała Mińszczyznę w rejonie urodzenia i wychowania autora "Widma przyszłości".24  Tak jak wielu ziomków Zdziechowskiego nie mogło cieszyć się posiadaniem odebranego w państwie sowietów mocą ideologii i społecznego porachunku rodzinnego majątku, tak przybyły jako funkcjonariusz zaborcy Rosjanin pozostał posiadaczem położonej po „pańskiej” stronie ryskiego rozgraniczenia własności również w II RP. Nie przeszkodziła temu nienawiść narodowa, każąca wyrównać rachunek krzywd; czynnik petryfikacji stosunków społecznych i poszanowania własności prywatnej był tu decydujący. Kto posiadał ziemię jako własność prywatną był spokojny o jej zachowanie. Co więcej Piotr Daraguncew mógł pozostać w swoim majątku i mieszkać w nim w sytuacji gdy rola narodu dominującego politycznie przeszła faktycznie na Polaków. Idealizować na tej jednostkowej podstawie relacji Polaków i Rosjan na tym obszarze oczywiście nie można; dla zachowania proporcji warto na przykład pamiętać, że większość czasu i tak przepędzał Daraguncew w Paryżu, a nie wśród miejscowych polskich ziemian. str. 36-37 książki "Marian Zdziechowski wobec myśli rosyjskiej XIX i XX  wieku"/.

 

14 B. W. Król, Szkoła jako instytucja wychowawcza w środowisku małomiasteczkowym (na tle konkretnego środowiska małomiasteczkowego – Iwieniec), Białystok [b. d.w.]; (jest to pierwsze wydanie pracy dyplomowej powstałej w Państwowym Instytucie Nauczycielskim w Warszawie w 1938 roku).

15 Krótki zarys dziejów kościółka zbudowanego na cmentarzu katolickim w miasteczku Iwieńcu guberni mińskiej, [b. m. w.] 1909,  s.6-7 (skład wydawnictwa u proboszcza iwienieckiego). Przyczyną decyzji miały być - wedle autora książeczki - skargi duchowieństwa prawosławnego i unickiego (czyli eksunickiego) na masowe konwersje unitow na rzymski katolicyzm. Faktycznnie wobec traktowania tego w państwie carów jako odstępstwa od prawdziwej wiary nie mogły mieć one w znaczącym zakresie miejsca (co nie znaczy, że nie było Rosjan katolików, jak np. książę Jurij Gagarin). Skargi mogły odnosić się do włączonych w 1839 r. in corpore do Cerkwi prawosławnej unitów do przejścia na rawosławie  przystępowanie  ich do parafii katolickich, omimo zpisówadminstracyjych, którew warunkch iperumopisyway przynaeżność religjną (na podstawie m.in rozporządzeń Mikołaja I). Paradoksanie popychać mogły do tkiego wboru: sprzyjajace samookreśleniu wydarzenia powstania 1863 r. i represje po jego upadku oraz ogólny klimat reform Aleksandra II, dając nadzieję na uniknięcie kontrakcji administracyjnej. Niezależnie od oceny informacji o skargach na konwersje, ta parafialna, napisana w tonie lojalnym wobec władz, książeczka dostarcza szczegółowej wiedzy o historii okolicy na przełomie wieków. Korzystał z niej niewątpliwie B. W. Król, dziś jest unikatem.

16 B. W. Król, op. cit., s. 15. Dodatkowym elementem, sprzyjającym takiej interpretacji mogła być godzina wybuchu pożaru — wieczór około godziny 9-tej, czyli pora doby w której miało miejsce zesłanie ducha świętego oczekującym w wieczerniku apostołom.

17 Krótki zarys..., s. 9. Zgodę uzyskał generał Edward Kowerski ożeniony z Elżbietą Plewako.

18 B. W. Król, op. cit., s. 15.

(...)

22 B. W. Król, op. cit., s.15. W pracy z roku 1938 autor stwierdził o Draguncewie „mieszkający w Iwieńcu do dnia dzisiejszego”.

23 M. Zdziechowski, Widmo..., s. 66.

24 M. Zdziechowski, Europa, Rosja, Azja. Szkice polityczno—literackie, Wilno [b. d.w.], s. 334.